Pierwszy wpis na blogu o projektowaniu graficznym i kulturze kreatywności

Projektowanie nie jest łatwe, a jeszcze trudniejsze jest pisanie o projektowaniu.

Kiedy konstruuję ten akapit, właśnie mija mi kolejne popołudnie, jakie zaplanowałam przeznaczyć na pisanie. Czuję lekką frustrację, bo właśnie odłożyłam „do szuflady” kolejny tekst, związany z całym procesem tworzenia (pierwszej) strony internetowej. Genialnie – myślę sobie – no to teraz w sumie mam już trzy, niedokończone szkice.

Chciałam opowiedzieć o kilku krokach, które należy wykonać, aby wstępnie zarysować ideę i przepracować kilka pomysłów, zanim faktycznie zabierze się do dzieła (kupi domenę, hosting i piękny, drogi motyw). Coś w rodzaju poradnika dla osób potrzebujących swojego miejsca w Sieci, nie posiadających kompletnej wiedzy z czym to się je, chociaż słyszeli, że to ważne, a nawet potrzebne każdemu przedsiębiorcy. W efekcie zaczęło wychodzić mi coś, co w gruncie rzeczy bardziej nadaje się na kurs online albo cały cykl dość obszernych artykułów, niż na lekki i przyjemny wpis.

Zaczęłam od początku. Od nowa. Źle podeszłam do tematu. Nie będę w nieskończoność odkładać startu… Stwierdziłam, że popełniłam błąd, próbując poruszyć tyle tematów na raz i może jednak warto znaleźć lepszy pomysł na pierwszy wpis na własnym, personalnym blogu.

Co więcej, zrobiłam szybki, mały research związany z tym, jak wyglądają pierwsze publikacje na stronach moich ulubionych blogerów. Odkryłam między innymi, że nie odstraszają swoją złożonością, a najzwyczajniej w świecie są… proste. Bardzo proste. Banalne. Idealnie zarysowują główne zainteresowania autorów. Poruszone zostało jedno zagadnienie, zamykając się dosłownie w kilku akapitach, nawet stanowiąc więcej obrazów, aniżeli tekstu.

Jeszcze ciekawsze jest to, że są „zepsute”, jednocześnie niekoniecznie w złym tego słowa znaczeniu. Oto właśnie efekt wymiany motywów WordPress na przestrzeni lat. Ciekawe! Czas odciska piętno nawet na takich wirtualnych sprawach, sprawiając że prezentują się nie tyle karykaturalnie, co… uroczo. Sentymentalnie. Ile autor od tamtej pory się nauczył! Ile genialnych (i o wiele bardziej kreatywnych) tekstów stworzył na przestrzeni lat!

Najważniejsze w tym jest to, że wtedy po prostu ZACZĄŁ. I dzisiaj zaczynam ja. Z lekką obawą, jak ten wpis będzie wyglądał za rok albo trzy.

Jak stwierdziłam na początku, sądzę, że jest coś skomplikowanego w pisaniu o projektowaniu: interfejsach, doświadczeniach użytkowników, perspektywie designera. W tej chwili wciąż nie ma wielu polskich doświadczonych autorów.

Brak im odwagi? Czasu? A może pomysłu? Nie czują się dobrymi nauczycielami?

Sama dostrzegam ich zaledwie garstkę, a obserwuję i czytam z wypiekami na twarzy. To ludzie mający za sobą już wiele lat doświadczenia, tworzą, wydają, przeprowadzają kursy, uczą studentów. A ja idąc w ich ślady już teraz, chcę zacząć się dzielić tym, co już wiem. Na tyle, na ile mogę (obok mojej pracy) i na tyle, na ile czuję się na siłach. Ważne na pewno będzie pisanie językiem przystępnym. Na bloga zajrzą osoby o różnym stopniu zaawansowania w projektowaniu graficznym i każdy po coś innego, czerpiąc ze źródełka inspiracji na różne sposoby.

Będę dzielić się tu nie tylko moimi przemyśleniami oraz nabytą wiedzą i umiejętnościami w tych i innych, około-graficznych dziedzinach, ale postaram się od czasu do czasu wpleść coś z życia (wciąż początkującego) przedsiębiorcy kreatywnego (dziwnie to brzmi, ale jednak) i dodawać otuchy tym, którzy są kilka kroków za mną. Albo zupełnie na początku. Może będę w stanie komuś coś dobrego doradzić? Wesprzeć w momentach zwątpienia, jak mnie niegdyś wsparto…

Co jest trudnego w projektowaniu? Z pewnością wycena swojej pracy, a zaraz po tym organizacja i wybranie odpowiedniej metody prowadzącej do celu (czyli powstania produktu). Na pewno też wytrwanie w projekcie od początku do końca, nie tracąc młodzieńczego koloru włosów. Poza tym, im mniejszy masz staż, tym na więcej min wpadasz, dużo błędów popełniasz i sporo rzeczy – brzydko mówiąc – uwalasz. Ale da się nad tym pracować. Nawet trzeba. O ile oczywiście chcesz wytrwać w swoim postanowieniu o staniu się specjalistą.

Najważniejsza sprawa to słuchać, dużo pytać, mierzyć siły na zamiary i potrafić opanować emocje. A tego tylko można się – znowu – nauczyć na przestrzeni lat.


Już teraz zachęcam Cię do obserwowania mnie na Twitterze i na Instagramie. Skoro udało mi się w końcu napisać pierwszy tekst na bloga, mam nadzieję, że do kwestii mediów społecznościowych podejdę równie odważnie (chociaż social media ninja się nie czuję, postaram się wychodzić ze swojej strefy komfortu). O starcie newslettera będę jeszcze informować, podobnie jak na temat tych oszałamiająco obszernych tekstów, o których wspomniałam. Możliwe, że pojawią się w formie e-booków. Więcej o mnie w odpowiedniej zakładce. W kwestii kontaktu i współpracy również.

Dodaj komentarz