Co wyróżnia skuteczną stronę internetową

W procesie powstawania strony internetowej jest bardzo wiele etapów, których pominięcie może skutkować strategiczną porażką. Dlatego jedną z rzeczy, jaką zamierzam wielokrotnie podkreślać będzie ta, aby z projektem, bez względu na jego skalę, się nie śpieszyć. Należy uważnie przemyśleć każdą sekcję, tekst oraz obraz.

Jeżeli mowa o produktach typu digital, lubię odnosić się do storytellingu. Można przyjąć, że Twoja strona internetowa to książka, Ty jesteś jej autorem. Na dodatek ma prostą strukturę, bo składa się z zaledwie trzech rozdziałów: wstępu (czyli nagłówka), rozwinięcia (sekcji i różnych podstron) oraz zakończenia (stopki oraz wszelkich danych kontaktowych). 

Jaką historię poprzez nie opowiadasz? Czy jest spójna pod względem językowym i wizualnym? Czy następują “zwroty akcji” w postaci formularzy i pop-upów? Czy dajesz poznać jej bohaterów, czyli siebie lub swój zespół? Czy kończy się „happy endem”, czyli osiągasz dzięki niej założone cele?

Przyciągnij uwagę i złóż obietnicę

Jako, że pisząc ten tekst jestem w trakcie prac nad własną strategią oraz nową odsłoną bloga (ha, “szewc bez butów chodzi”!), dość intensywnie przeglądam strony internetowe “ludzi po fachu”, czyli projektantów, zarówno polskich jak i zagranicznych.

Coś, co w szczególności przykuło moją uwagę to fakt, że nie każdy potrafi sprecyzować czym się zajmuje na co dzień oraz w takich dziedzinach można uznać go za eksperta (a projektowanie graficzne to przecież szerokie pojęcie). Za sformułowaniem “Jan Kowalski, brand design and business strategy” może kryć się wszystko. Taki nagłówek nie precyzuje w czym konkretnie Jan pomaga i jak to może przełożyć się na współpracę z Tobą, dla Twojego biznesu.

A jeżeli swoją ofertę kieruje do polskiego odbiorcy, może dałoby się zapisać ją w rodzimym języku?

Poza tym, skoro adres strony Jana brzmi jankowalski.pro, nie ma potrzeby podkreślania nazwiska na każdym kroku. Użytkownik może podpatrzeć na adresie URL godność autora, poza tym istnieje spore prawdopodobieństwo, że skoro znalazł się już na danej stronie, to wiedział w jaki link klika.

Górna część strony odpowiada za pierwsze wrażenie i ogólne odczucia użytkownika.

Już od pierwszego elementu, jaki zamieścisz na stronie, podkreślaj charakter swojej marki. Mam tu zarówno na myśli rozwiązania kolorystyczne, jak i graficzne, zdjęciowe. 

Dla przykładu: weźmy prawnika. Załóżmy, że jego grupą docelową są małe firmy. Oprócz tego, prawnik ten działa w niszy – świadczy porady prawne grafikom. A jacy są graficy… sięgnijmy po stereotyp. Artystyczna dusza, najmodniejsze ubranie, okulary w cienkich oprawkach. Ale wspomniany prawnik uwielbia pracować z takimi ludźmi, rozumie ich, ich problemy, potrzeby, a nawet specyfikę pracy. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby prezentował się na swojej stronie także w podobnym stylu. Bez krawata, ale w białej koszuli. Za to na tle jednobarwnej, stonowanej tapety w kwiaty. Wciąż profesjonalnie, a jednocześnie inaczej. 

Kolejna sprawa dotyczy tego, czy odpowiednio wyraźnie trafiasz ze swoim komunikatem do odbiorcy. W tym przypadku odnosząc się do tekstu z nagłówka, przycisków CTA (call to action, wezwania do działania) i mikrotekstu (microcopy).

Pozostając przy przykładzie z prawnikiem. Sądzę, że na banał pod tytułem “Jeżeli jesteś w potrzebie, skorzystaj z moich usług” nie podbiłby serca projektanta. Natomiast komunikat “Prawnik kreatywnych” lub “Dopilnuję wszystkich formalności prawnych, kiedy Ty zajmujesz się szkicowaniem” od razu pobudza wyobraźnię.

Trafiając na Twoją stronę użytkownik od razu powinien zrozumieć kim jesteś (czy nadajecie na tych samych falach), czym się zajmujesz i czy znasz sposób na rozwiązanie jego problemu. Zachęć go do eksplorowania sekcji oraz zakładek. Pokaż, że interakcja z Tobą się mu opłaci.

Pisz językiem korzyści, krótko i konkretnie

Wcale nie potrzebujesz długich akapitów, aby przekonać do siebie, swoich usług i produktów! Natomiast sztuką jest potrafić zwięźle wypunktować wszelkie zalety współpracy.

Jeżeli jeszcze wcześniej nie próbowałeś, staraj się pisać i zwracać do użytkownika na swojej stronie w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Niech odbiorca treści poczuje, że słowa kierujesz do niego. Co więcej, skoro już wczytuje się w zawartość strony (i być może z tego też powodu wielokrotnie na nią powraca?), to jest człowiekiem, z którym najprawdopodobniej świetnie się dogadasz. I jest bliski zakupu tego, co oferujesz.

Staraj się także jak najmniej pisać o sobie – skup się natomiast na tej drugiej stronie. Na tym, dlaczego tu trafiła i o trapiących ją zagwozdkach.

Przy tworzeniu tekstów na stronę powinieneś skupić się na rzeczach, o jakich musisz dać znać w pierwszej kolejności. Dalej umieszczaj te mniej istotne i nieco mniej ważne ze strategicznego punktu widzenia. 

I jeszcze jedno – nie uzupełniaj strony w sposób, jaki stara Ci się narzucać na przykład gotowy, kupny motyw WordPress! Szukaj w układzie sensu. Czemu warto najpierw wspomnieć o A i B, a dopiero na koniec o C?

Wyeksponuj dane teleadresowe

Nie utrudniaj nawiązania kontaktu poprzez zmuszanie użytkownika do wypełniania długich oraz skomplikowanych formularzy. Z resztą, im mniej danych, tym mniejsza odpowiedzialność za ich przechowywanie. Zbieraj tylko te, które naprawdę potrzebujesz do analiz sprzedażowych. 

Czasem wystarczy podać po prostu adres email (pamiętaj o możliwości predefiniowania tytułu wiadomości!) i numer telefonu. Akcenty kładź na to, co pomaga Ci pozyskać klienta oraz na tą komunikację, w której czujesz się pewniej i swobodniej.

Jeżeli informacje związane z opcjami kontaktu z Tobą będą za bardzo schowane, dasz do zrozumienia (na przykład), że jesteś już na tyle obleganą osobą, że trudno Ci obsługiwać więcej klientów.

Nie traktuj stopki po macoszemu!

Stopka to równie ważne miejsce Twojej strony, jak i jej nagłówek. Zauważyłam, że często nie traktuje się ją zbyt “serio” i raczej jako coś, w co można wrzucić jedynie link do Polityki Prywatności i niezbędne bannerki. A to błąd.

Oczywiście stopka znajduje się w tzw. “zimnej strefie” (im głębiej treść, im dłuższa strona, tym mniejsza szansa, że zapozna się z nią użytkownik; scrollowanie jednak potrafi wykończyć człowieka)… Sugeruję natomiast, abyś pomyślał o niej jak o fragmencie, w którym umieścisz „napisy końcowe”. Najlepiej takie, jak te kojarzone z filmów Marvela. Jeżeli należysz do osób, które czekają w kinie do samego końca – przybijam piątkę!

Footer to ostatnia szansa, aby wskazać użytkownikowi drogę. Umieść tam newsletter (o ile oczywiście nie pełni naprawdę istotnej funkcji w działaniach marketingowych, bo wtedy może powinien być znacznie wyżej), darmowy PDF do pobrania, referencje. Daj znać wytrwałemu, ciekawskiemu, a być może po prostu wiernemu odbiorcy, że chętnie odpowiesz na jego pytania.


Dąż do tego, aby Twoja strona była unikalna. Nie korzystaj z gotowych rozwiązań bezmyślnie i staraj się unikać sformułowań, które stosuje się w Twojej branży zbyt często. 

Coś, co sprawdza się u kogoś, niekoniecznie sprawdzi się u Ciebie.

Nie zapominaj raz na jakiś czas poddawać analizie swoją stronę i na bazie wniosków ją ulepszać. Skuteczne miejsce w sieci to przede wszystkie takie, którego właściciel nie zaniedbuje oraz często aktualizuje. 

Wzbogacaj stronę o nowe funkcjonalności, które ułatwią nie tylko poruszanie się po niej i zrozumienie jej, ale wpłyną na znaczne zwiększenie grona użytkowników.

I jeszcze jedna rzecz na sam koniec – nie zmieniaj strony jak rękawiczki. Za taką odważną decyzją muszą stać poważne powody.


Ilustracje do tekstu: Burst i Negative Space z Pexels.